Facebook

Rozważania wielkopostne Email
Czytelnia - inne
Wpisał SMŻ   
Niedziela, 15. Marzec 2015 09:37

Krzyż jest miłością

Prędzej czy później życie każdego człowieka, także twoje, zderzy się z "poprzeczną belką", która naznaczy je krzyżem. Może to będzie choroba, śmierć, jakieś nieszczęście osobiste lub kogoś bliskiego. Może ktoś cię oszuka, zawiedzie. Będą cię śledzić, działać przeciw tobie, pragnąc cię wykończyć. Będziesz bliski kresu wytrzymałości.

Krzyż jest czymś realnym w życiu każdego człowieka, tylko, że bywa coraz mniej ludzi przygotowanych na spotkanie z nim i pogodzenie, by go dźwigać. Nie ma wyboru! Albo go podejmiesz, albo on złamie cię. Jeżeli nie chcesz dźwigać krzyża, to będziesz to robił z przymusu - dotkliwiej i głębiej. Krzyż doświadczeń można tylko wtedy dźwigać, kiedy zrozumiesz jego głęboki sens.

Krzyż jest jakby anteną, przekazującą ci Boże natchnienie, Boże informacje. On nie usunie ci twoich cierpień, ale dopomoże zrozumieć ich sens. Dlatego bez sensu jest modlitwa, która notabene jest skażoną modlitwą: "Panie Boże ratuj mnie przed krzyżem, zabierz krzyż z mojego życia". Powinniśmy przyjmować krzyż tak samo chętnie, jak przyjmujemy Komunię św., bo i w rzeczywistości oznacza to gotowość przyjęcia krzyża.

Jak długo jesteśmy na ziemi, miłość, która nas jednoczy, będzie przynosić nam cierpienie z powodu naszych wzajemnych kontaktów. Dlatego też miłość jest składaniem połamanych kości w ciele. Nawet święci nie mogą żyć ze świętymi na ziemi bez jakiegoś udręczenia, bez bólu spowodowanego różnicami, które pojawiają się między nami.

Tylko szatan może kusić człowieka do szukania miłości bez krzyża. Miłość ludzka zawsze wiąże się z cierpieniem i krzyżem, ponieważ domaga się od człowieka przekraczania siebie.

Jezus powiedział s. Faustynie Jeżeli nie przekonała was o miłości śmierć moja, to cóż was przekona?

 

Karmię Was tym, czym sam żyję mówi św. Augustyn. Jeżeli żyjemy nienawiścią do siebie, karmimy tym samym naszych bliźnich, także wówczas, kiedy chcemy ich bardzo kochać. Dziś potrzeba nam ludzi na miarę św. Franciszka z Asyżu - ubogiego, bożego człowieka, pozbawionego niezdrowych ambicji i wszelkich pretensji. Człowieka pełnego prostoty i uzdrawiającej siły ubóstwa. Małego brata, pełnego radości i zwracającego się do każdego z miłością bez granic. Tylko szczęśliwy człowiek może uszczęśliwiać innych

Autor tekstu: Remigiusz Recław SJ
http://www.remi.jezuici.pl/remi/